Pomoc |


Twój koszyk:

jest pusty

Paulo Coelho

Brida


Autor: 
Paulo Coelho Paulo Coelho - więcej informacji
Liczba stron: 
232
Rok wydania: 
2008
Wydawnictwo: 
Drzewo Babel
ISBN: 
9788389933607
Nazwa serii wydawniczej: 
brak nazwy
Okładka: 
oprawa broszurowa
Wymiary: 
13x20.5

 
cena  34.49 zł
Wysyłka 7 dni
Do Koszyka
Dodaj do przechowalni
lub zarejestruj się
żeby kupować 1 kliknięciem
 
"Data premiery 16.05.2008"Opowieść o Bridzie, młodej irlandzkiej dziewczynie, i o jej duchowych poszukiwaniach. Na swej drodze spotyka mędrca, który uczy ją, jak radzić sobie z lękami i własnym cieniem oraz kobietę, która wprowadza ją w arkana magii. Żadne z nich nie ma namniejszej wątpliwości, że dziewczyna ma dar, ale tylko od niej zależy, jak go wykorzysta. Musi wybrać między uczuciem a pragnieniem przemiany. Musi odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania. Wzruszajaca opowieść o miłości i tęsknocie za Drugą Połową.
Przeczytaj fragment książki
 

 
 
Szczególnie polecamy Aby dodawać recenzje proszę się zalogować.
Poleć znajomemu Przeczytaj noty wydawców
 
 

Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również:

Inni klienci szukali również:

 
 
Noty wydawnicze:
 
Opowieść o Bridzie, młodej irlandzkiej dziewczynie, i o jej duchowych poszukiwaniach.

Na swej drodze Brida spotyka mędrca, który uczy ją, jak radzić sobie z lękami i własnym cieniem oraz kobietę, która wprowadza ją w arkana magii. Żadne z nich nie ma najmniejszych wątpliwości, że dziewczyna ma dar, ale tylko od niej zależy, jak go wykorzysta. Musi odpowiedzieć sobie na dręczące ją pytania, a jednocześnie stoczyć walkę o zachowanie harmonii pomiędzy uczuciem a pragnieniem przemiany.

Wzruszająca opowieść o miłości i tęsknocie za Drugą Połową.

[Drzewo Babel, 2008]
 
 
Recenzje:
 

dodał: anndzi
2008-08-11 00:00
Zacznę od tego, iż nie lubię Paulo Coelho. I nie będę piała kolejnych peanów na jego cześć. Przeczytałam dwie książki sławnego Brazylijczyka i stwierdziłam, że szkoda mi czasu na dalsze zagłębianie się w jego twórczość. Postaram się jednak moją osobistą awersję chociaż częściowo odsunąć na bok, bo nie mam zamiaru nikogo zniechęcać do czytania książek tego pisarza. W końcu każdy lubi co innego, a poza tym uważam, że trzeba spróbować wszystkiego, aby ocenić, co jest naprawdę dobre.

Każdy człowiek staje w pewnym momencie swojej egzystencji przed wyborem życiowej ścieżki. Dla Bridy, 21-letniej Irlandki, tytułowej bohaterki najnowszej książki Coelho - jest to ścieżka magii. W tym celu udaje się ona do znanego mędrca, zwanego Magiem z Folk. Ten od razu domyśla się, że dziewczyna jest jego Drugą Połową. To właśnie Druga Połowa jest głównym motywem opowieści, to jej poszukują bohaterowie. Życiowe? Owszem.

Niektórzy potrafią Drugą Połowę rozpoznać od razu. Jest to coś na kształt intuicji czy miłości od pierwszego wejrzenia. Inni muszą jej wytrwale szukać i nie jest powiedziane, że znajdą. Wikka, czarownica, która wprowadza Bridę w arkana magii, uświadamia ją, że Druga Połowa to osoba, z którą dzieliliśmy poprzednie wcielenia, a teraz nawzajem się poszukujemy. Podoba mi się taka teoria. Jest w niej faktycznie coś magicznego i tajemniczego. Na tym, niestety, kończy się to, co podoba mi się w „Bridzie”.

Drugim motywem, wokół którego skupiają się filozoficzne rozważania powieści, jest Dar. Każdy czytelnik inaczej to słowo–klucz zinterpretuje. Być może jest to zdolność magiczna, pragnienie poszukiwania prawdy, chęć przygód czy ciekawość świata zarówno materialnego, jak i duchowego. Wszystkie magiczne osoby, które spotykają Bridę, widzą u niej ów Dar:

„Wikka spojrzała na dziewczynę. Rzeczywiście miała Dar. Ale należało odkryć, dlaczego Mag z Folk tak się nią interesował. Dar sam w sobie nie był wystarczającym powodem. Gdyby Mag dopiero zaczynał praktykować magię, może zrobiłby na nim wrażenie ten tak oczywisty u dziewczyny Dar. Ale przecież dość już przeżył, żeby wiedzieć, że Dar posiada każdy”[1].

W tym fragmencie pojawia się jednak sprzeczność. Skoro Dar posiada każdy, to czym szczególnym on jest i czym w ogóle jest? Może na tym polega filozoficzna głębia opowieści, a może po prostu ujawnia się jej płytkość?

Różnie można odebrać i odczytać tę książkę. Powiela ona tematy od zawsze „wałkowane” przez literaturę, takie jak poszukiwanie życiowego sensu, dążenie do upragnionego celu czy próby odnalezienia prawdziwej miłości. Może też skłaniać do zastanowienia, czy można równocześnie kochać dwie osoby. Brida jest bowiem w rozterce. Wie, że Mag jest jej Drugą Połową, ale kocha swojego chłopaka, Lorensa. Wydaje mi się to konfliktem pomiędzy pociągiem fizycznym lub znaną powszechnie, niewyjaśnioną „chemią” a prawdziwym uczuciem. Te wartości i rozważania są uniwersalne, ponadczasowe i gdyby tylko nadano im głębszą treść, gdyby trafiły pod inne pióro, mogłaby powstać interesująca, niebanalna powieść. Bo pomysł na książkę jest dobry; niestety, zabrakło pisarzowi talentu do jego wykorzystania. Dlaczego tak sądzę? Otóż „Brida” niczym mnie nie zachwyciła, ani odrobinę nie wciągnęła ani nie zaciekawiła. Nie wyczekiwałam z zapartym tchem zakończenia, nie wyczuwałam nawet magii, która była obecna na każdej karcie, ale jakoś z nich nie emanowała. Denerwowały mnie krótkie rozdziały uniemożliwiające skupienie się na fabule, która zresztą też porywająca nie była. A jeśli fabuła nie jest porywająca, to styl, sposób pisania powinien być „jakiś”. A styl Paulo Coelho jest „żaden”. Często słyszę, że cechuje go prostota i to ona urzeka czytelników. Myślę jednak, że tak jak on może pisać niemal każdy. Z kolei sławne „złote myśli” autora wydają mi się pseudofilozoficzne, ubrane w ładne szatki, pod którymi jednak nic się nie kryje. Za dużo tu refleksji i rozmyślań bohaterów. Po jakimś czasie robią się one nużące, wręcz śmieszne. Ot, takie masło maślane. I to jest chyba ta „szczególna” cecha pisarstwa Coelho. Zdarzają się oczywiście takie perełki, jak:

„Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie”[2].

Trudno je jednak wyłowić, skoro non stop jesteśmy bombardowani „mądrościami” typu „emocje są jak dzikie konie”[3], które są niepotrzebnie kilkakrotnie w książce powtarzane.

Ponadto irytują mnie stosowane przez autora wielkie litery w słowach, które tego nie wymagają, jak np. Miłość. Wydaje mi się to niedocenianiem czytelnika, infantylizowaniem. Miłość sama w sobie jest już taką wartością, że nie trzeba jej dodatkowo podkreślać. Czuję się, jakby pisarz mówił do mnie: „Spójrz, podkreślam to słowo, ono jest ważne”. Przecież to czytelnik doszukuje się w dziełach ukrytego sensu i dostosowuje go do swoich uczuć.

Za zadanie artysty uważam ujęcie emocji w słowa, które nas zaskakują, a mimo to kreują znane nam obrazy. Nie odnalazłam tego w lekturze Paulo Coelho. Trzeba jednak przyznać, że jest w jego pisarstwie jakiś fenomen, skoro przyciąga rzesze czytelników na całym świecie. Zastanawiająca jest także różnica w ocenach jego powieści; od skrajnie negatywnych do entuzjastycznych. Nie dostrzegam w jego twórczości niczego fascynującego, denerwuje mnie trwający obecnie boom na twórczość brazylijskiego pisarza, ale przecież przy obecnym stanie czytelnictwa wśród społeczeństwa lepiej czytać Coelho, niż nie czytać wcale.



---
[1] Paulo Coelho: „Brida”, przeł. Grażyna Misiorowska, wyd. Drzewo Babel, Warszawa 2008, s. 36.
[2] Tamże, na okładce.
[3] Tamże, s. 56.


dodał: Leszeksbk
2008-06-07 00:00
"Gdy wchodzisz w las stajesz się drzewem
co w twoich myślach się rozrosło..."

(z piosenki Marka Grechuty)


Gdy zaczynamy czytać pierwsze strony, to wchodzimy w świat (trochę banalne?) bohaterów tejże opowieści, stajemy się obserwatorami, a zarazem kimś więcej. Staramy się odgadywać, co będzie dalej i czy nasze wyobrażenia o dalszym ciągu będą po naszej myśli - i tu nieraz są problemy. Mimo że nie chcemy, to podświadomie doszukujemy się analogii do naszego życia, naszych działań, przeżyć, naszej drogi życiowej. Książka, która reklamowana jest hasłem (takie to czasy!) o poszukiwaniu "Drugiej Połówki", skłania nas do poszukiwania w swoim życiu nie tylko odpowiedzi, ale też może i podpowiedzi. Jak ją znaleźć, a gdy już jest - to jak wyczuć, rozpoznać, że to właśnie ONA, ta jedyna? I co zrobić, żeby by chciała zostać na dłużej?

Jak więc rozpoznać? Autor w tym wypadku daje prostą odpowiedź: błysk w oku drugiej osoby i świetlisty punkt nad lewym ramieniem. Proste. Ale to byłoby za proste. Trzeba mieć DAR, aby to dostrzec w drugiej osobie, co nie jest takie oczywiste, bo nie każdy go ma w wystarczającym stopniu. Intuicyjnie wyczuwamy, że coś takiego w nas istnieje, ale wiadomo, że problem tkwi w szczegółach. Trzeba trafić na kogoś, kto potrafi i chce wprowadzić nas w świat kultu, religii i magii. Trzeba się poświęcić i mieć odrobinę czasu, aby ćwiczyć i wchodzić w pewne tajniki wiary.

I tu jest chyba najsłabszy punkt opowieści, wywody trochę zagmatwane, nie do końca jasne i przejrzyste. Jest trochę cytatów ze św. Pawła na podbudowanie tezy, że te obrzędy mają osadzenie w religii chrześcijańskiej. Jest trochę z judaizmu (pentagram - gwiazda pięcioramienna) i trochę zapewne z obrzędów dawnych kultur związanych z równonocą wiosenną, co po związaniu w jedną całość nie działa przekonująco. Podział na "Tradycję Słońca" i "Tradycję Księżyca" - cóż, każdy ma taką możliwość, jeśli potrafi być przy tym przekonujący i merytorycznie spójny. Różnic między tymi tradycjami wyraźnie nie dostrzegłem. Ale potraktujmy te odnośniki religijne - będące zarazem kanwą lub drogą poszukiwań "drugiej połówki" - jako płótno w ramach, które obrazem jeszcze nie jest. Jeśli na nim domalujemy kilka plam czy kresek, daje nam to możliwość zakwalifikowania tego płótna jako czegoś wykreowanego. Przy dobrej woli nazwiemy to obrazem.

Brida jest zagubioną 21-latką, która ni stąd, ni zowąd poczuła, że ma w sobie DAR. Dzięki zbiegom okoliczności (jak to w życiu bywa!) poznaje Maga i Wikkę, dawną uczennicę Maga. Brida jest zarazem kimś więcej, bo na lini Nauczyciel-Uczennica coś zaiskrzyło. Dawniej i przez nią on miał spore problemy - też tak bywa w takich układach. Nasza przepiękna bohaterka, poszukująca i zadająca sobie pytania, gdzie jest ta jej "druga połówka", trafia w pewien trójkąt: Mag, jej chłopak Lorens i ona. Brida nie wie, kto jest jej przeznaczeniem. Niby banalny problem opowiedziany już na setki sposobów, ale za każdym razem inaczej potraktowany, co zawdzięczamy twórczym umysłom autorów, a i samo życie też nam daje sporo podpowiedzi.

Mag kocha Bridę. Dostrzegł wszystkie znamiona "drugiej połówki". Brida kocha Lorensa. Jako mniej wtajemniczona, dostrzegła tylko błysk w jego oczach. Ulega czarowi obydwu. Z powodu pewnego rozdwojenia w różnych miejscach przeżywa rozkosze erotyczne, bo w końcu to są jej "dwie połówki". Nikogo nie krzywdzi, nikogo nie zdradza. Jest to możliwe w myśl zasady, że "miłość ci wszystko wybaczy" - jak napisał kiedyś Julian Tuwim, mając na myśli swoją żonę, która go zdradzała z innym. Zresztą Brida nie miała takich problemów. Kogo wybrała na dalszą drogę życia i rozwoju duchowego, tego nie chcę zdradzać. Rozwiązanie tej niełatwej zagadki jest na ostatniej kartce. Ostrzegam, nie warto od niej zaczynać lektury, bo straci się urok tej naprawdę uroczej opowieści.

 
 
Wyszukiwarka









Szukanie zaawansowane
 

Książki
 
Na skróty
 

Partnerzy sklepu